Och, moja mała.. nareszcie się doczekałam..
Tak, na nią chuchałam, odżywiałam, podlewałam i..
5 przecudnych pączków, z każdym dniem .. coraz to większych, aż w końcu.. w pełnym słońcu..
Swą niezwykłą urodą, uraczyła mnie, a ja w podziwie i zachwycie wciąż pozostaję..
Gdy tylko dostrzegłam, tych kilka pąków.. serce znów żywiej zabiło z radości :D
Fotografie, robiłam codziennie, codziennie po kilka razy sprawdzałam i doglądałam :P
Najbardziej obawiałam się, zimniejszych nocy, gdy już roślina zrzuciła te ochronne obłoczki (Zdj.nr.3 i 4)
Jest wyjątkowo wytrzymała. Co ważne.. nie okrywałam jej przez zimę, rośnie w miejscu nie osłoniętym..
Temperatury w zimie, bywają dużo... ponad -20 C
Konstrukcja podtrzymująca, jaką dla niej zrobiłam, nie jest imponująca - chwiejna, taka tam, byle mogła się na niej podeprzeć.. Za jakiś czas nie będzie potrzebna, gdyż prowadzę ją jako drzewko.
Sadzonka jest regularnie nawożona (superfosfat) przycinana i podlewana, co bardzo istotne, gdyż wytwarzanie kwiatów, jest dla rośliny bardzo osłabiające.
Pierwszy rozwinięty kwiat.. >^.^<
Wrócę, po dłuższej przerwie. ;P
>^.^<